24-08-2021 Kategoria:ChocoEkipa

Spóźnienie pierwszego dnia pracy? Rozmowa z Joanną Dudziak.

Joanna Dudziak rozpoczęła swoją przygodę w Chocolissimo jako pracownik tymczasowy na produkcji. Pracownik tymczasowy, który… spóźnił się pierwszego dnia nowej pracy! Jak to wpłynęło na jej przyszłość w firmie?

​​

Cóż, można rzec, że ta historia miała pozytywne zakończenie, gdyż dziś Asia piastuje stanowisko Kierownik Działu Produkcji Masowej, będąc jedną z osób, które budują siłę marki Chocolissimo na polskim rynku. Rozmawiamy o tym, jak zmieniała się firma, jak Asia rozwijała się zawodowo i dlaczego w tym przypadku Joanna to też Michalina oraz… Dżons?!

Pracujesz w Chocolissimo już 12 rok. Możesz przybliżyć nam historię swojej kariery i drogę, którą przebyłaś w firmie od 2010 roku?

Joanna Dudziak: Pamiętam swój pierwszy dzień w pracy w charakterze pracownika tymczasowego na produkcji - był 14 października i oczywiście... przyjechałam spóźniona! Rzecz jasna, dostałam wtedy minusa na start. Mało tego, nie szło mi za dobrze opanowywanie najprostszych rzeczy, także na początku moja kariera nie zapowiadała się zbyt obiecująco. Ale to może dlatego, że człowiek młody to człowiek roztrzepany i beztroski? Tak czy inaczej, z czasem zmieniłam dział z produkcji na dział wysyłki i tam zostałam na kilka lat - w międzyczasie zostając stałym pracownikiem i z czasem awansując na kierownika tego działu. Nie ukrywam, że przez te kilka lat bardzo się rozwinęłam zawodowo, a od Asi, która była pracownikiem tymczasowym do Joanny będącej kierownikiem dzieliła mnie prawdziwa przepaść!

Kolejnym etapem, kolejnym wyzwaniem miało być budowanie zespołu nowopowstałego Działu Produkcji Masowej, który przenosił się do nowej hali produkcyjnej. Zanim jednak hala została oddana do użytku, rok sprawowałam funkcję Kierownika Produkcji Firmowej, czyli wróciłam do miejsca gdzie niespełna 8 lat wcześniej rozpoczęłam przygodę w MM Brown. Od 2019 roku prowadzę jednak wspomniany Dział Produkcji Masowej, z którego zbudowania, nie ukrywam, jestem bardzo dumna! To zdecydowanie jeden z największych sukcesów w mojej zawodowej karierze!

Czym różni się Chocolissimo 2010 od Chocolissimo 2021? 

J.D.: Na pewno rozmiarem! Z firmy, w której na stałe zatrudnionych było kilkanaście osób, Choco stało się firmą zatrudniającą kilkudziesięciu pracowników. Myślę, że stopień naszego profesjonalizmu również się rozwinął - dodatkowo obecnie jesteśmy częścią międzynarodowej grupy, co również otworzyło nam kilka ciekawych kierunków rozwoju, jak chociażby moje obecne miejsce pracy. Nie zmieniła się nasza misja i pasja oraz miłość do czekolady, ale wszystko inne rozwinęło się bardzo na plus!

Z perspektywy lat, co najbardziej cenisz sobie w firmie?

J.D.: To co najbardziej sobie cenię i za co jednocześnie zawsze będę wdzięczna firmie i swoim przełożonym, z którymi przez te lata współpracowałam i współpracuję to zaufanie jakim mnie obdarzyli. Mam bardzo dużo swobody w podejmowaniu decyzji, w organizowaniu pracy swojej i swojego zespołu. Nigdy moja inicjatywa czy chęć rozwoju nie spotkała się z negatywnym nastawieniem. Nie ukrywam, że dzięki pracy tutaj ukierunkowałam również swoją edukację, co było zawsze wspierane przez firmę. Jestem, można powiedzieć, tą szczęściarą, która trafiła do właściwego miejsca w idealnym czasie i wykorzystała oferowane możliwości.

Co Twoim zdaniem sprawia, że w danej firmie chce się pracować? Ludzie czy kultura organizacyjna?

J.D.: Zdecydowanie ludzie, ale nie dlatego że nie cenię sobie kultury organizacyjnej, ale dlatego, że to ludzie tworzą tę kulturę. Można mieć wymarzoną kulturę organizacyjną, ale ludzie, którzy w nią wejdą mogą ją zarówno utrzymać i rozwijać, jak i zniszczyć. Ludzie są fascynujący i będąc na stanowisku kierowniczym wiem, że potrafią być motorem napędowym i najlepszą motywacją. Mam to szczęście, że pracuję z naprawdę fantastycznymi ludźmi, którzy potrafią spowodować, że w nawet najgorszy dzień chce mi się pracować i zmotywować się do działania na pełnych obrotach, bo wiem że oni na mnie liczą. Co jest zaś niesłychanie ważne i co cenię sobie szczególnie to fakt, że ja również mogę liczyć na swój zespół! Naprawdę mam szczęście, że ich mam, że udało nam się stworzyć tak zgrany i rozumiejący się bez słów dream team!

Excel czy kompetencje miękkie? Do czego przywiązujesz większą wagę w typowym dniu, tygodniu, miesiącu pracy?

J.D.: Jeśli czytają to moi przełożeni, to oczywiście Excel! A tak poważnie, to uważam, że nie da się wypracować wyników dobrze wyglądających w Excelu bez rozwijania kompetencji miękkich. Dlatego skupiam się w pracy z ludźmi na kompetencjach miękkich, bo wtedy wyniki można powiedzieć, że “robią się same”. Zresztą to nic szczególnie odkrywczego, to wręcz potwierdzony fakt - kiedy chce nam się pracować, pracujemy wydajnie, efektywnie i twórczo, a to gwarancja sukcesu!

Od pracownika tymczasowego do stanowiska kierowniczego, czyli jak zmieniła się Joanna Dudziak w ciągu swojej przygody z Chocolissimo?

J.D.: Oj, to pytanie na całą rozprawkę! Bardzo się zmieniła! Przychodząc do Choco byłam po prostu jednym z przypadkowych dwudziestolatków szukających jakiejkolwiek pracy. Po drodze zdobyłam ogromne pokłady wiedzy, która pozwala mi czuć się pewnie i pewnie, a co najważniejsze - sprawnie zarządzać zespołem. Od pewnego czasu czuję się odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu, ale jednocześnie cały czas szukam, czego by tu jeszcze nowego się dowiedzieć, co jest nie tak, co jeszcze zrobić lepiej, co udoskonalić… Tak mam, że w mojej głowie jest „zawsze coś”!

Jedna rzecz się jednak nie zmieniła - nadal mam cięty język, tyle że przez te lata nauczyłam się panować nad nim w odpowiednich sytuacjach i właściwie szachować ripostami. To, proszę mi wierzyć, przydatna umiejętność.

Jak wygląda typowy dzień w pracy Kierownika Działu Produkcji Masowej?

J.D.: Kierownik Produkcji Masowej nie zna takiego pojęcia jak typowy dzień w pracy! W picku produkcyjnym, kiedy masz tak dużo ludzi na hali, tyle tematów do objęcia i tyle zmiennych czynników - masz gwarancję, że żaden dzień nie będzie taki sam. Gdyby było typowo, byłoby nudno, a my zawsze mamy jakieś wyzwania, które nas napędzają, a jednocześnie - rozwijają.

Masz jakąś ulubioną firmową anegdotę? Coś, co czasem opowiadasz znajomym przy niezobowiązujących spotkaniach weekendowych i nie tylko?

J.D.: Żeby tylko opowiadać! Mam nagrany filmik z monitoringu! Hahaha, bawi mnie za każdym razem tak samo. W siedzibie firmy przy ulicy Ostrowskiej biura są oszklone, no i pewnego razu chciałam wejść do biura przez taką szklaną szybę. No wygłup, jak z popularnych komedii z lat 90. Niby nic szczególnego - chyba każdy kiedyś wszedł w jakąś szybę, ale najzabawniejsze właśnie jest nagranie, bo ja się wręcz odbijam od tej szyby jak od kauczuku, jak postać w kreskówce - odbijam się i idę dalej!

Podobno udało Ci się zdobyć w Choco pseudonim... Jak brzmi i skąd się wziął?

J.D.: Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że ten jeden pseudonim, o którym tu akurat mowa nie wywodzi się z Chocolissimo! Ja w zasadzie od pierwszych dni miałam jakiś pseudonim. Początkowo byłam Michaliną, bo jednej brygadzistce przypominałam jej koleżankę o tym imieniu. Ta Michalina tak do mnie przylgnęła, że bywały osoby, które myślały, że to moje prawdziwe imię! Później w dziale wysyłki, gdzie pracowałam, Michalina przerodziła się w Balbinę - tak dla rymu, bez większego znaczenia.

Mój obecny pseudonim z kolei, jest spoza firmy - Dżons jakoś trafił w szeregi zespołu i się przyjął na bardzo, bardzo długo! Teraz trochę odszedł do lamusa i używają go tylko osoby, które stażem mi dorównują albo mnie przewyższają. W obecnym zespole nie mam pseudonimu (chyba że taki, o którym nie wiem 😉), a z wiekiem (może to już starość) bardzo polubiłam swoje imię w pełnym brzmieniu bez zdrabniania i przerabiania.

Najważniejsza cecha dobrej czekolady to...?

J.D.: Jak to, co? To, że jest czekoladą! Uwielbiam pod każdą postacią!

Czy już możemy gratulować tytułu mgr inż? 

J.D.: Dziękuję, już można, magisterka na 5! Jestem bardzo, bardzo dumna, że tego dokonałam, ale moi przełożeni i mój zespół również mają w tym swój mały udział, dlatego w tym miejscu należą się także im podziękowania i gratulacje. Kochani, nie byłoby magister Joanny Dudziak bez Was!

Jak wyglądałby Twój idealny weekend? Jesienny klimat i spacery po lasach, czy gofry nam polskim morzem?

J.D.: Jeśli idealny, to żadne z powyższych! Na idealny weekend mamy z chłopakiem taką miejscówkę nad pewnym jeziorem na Dolnym Śląsku. Ech, rozmarzyłam się teraz…

Joanna Dudziak, Dżons, a dawniej Michalina i Balbina to esencja tego, co w Chocolissimo najlepsze i co buduje siłę naszej firmy - zgranego zespołu nieustannie zmierzającego do realizacji wspólnych celów!